2021-12-15

Widmo kryzysu

Koronawirus w nowym wydaniu znów zaskoczył świat. Pod znakiem zapytania jest trwałość ożywienia w gospodarce światowej.

Nowa mutacja koronawirusa SARS-CoV-2 o nazwie Omikron zachwiała nadzieją na szybki powrót do normalności. Rodzą się obawy o skuteczność istniejących szczepionek. Poziom zaszczepienia w wielu krajach na świecie, w tym w Polsce, jest stosunkowo niski. Rozprzestrzenianie się nowego wariantu koronawirusa stwarza ryzyko pogorszenia sytuacji gospodarczej oraz wzrostu inflacji.

Problemów dziś nie brakuje. W II i III kwartale br. w gospodarce światowej nasiliły się zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw. Pojawiły się niedobory komponentów, nawarstwiły się opóźnienia w realizacji zamówień, wzrosły ceny półproduktów i materiałów oraz frachtu. Zaburzenia te mają negatywny wpływ na produkcję i są jednym z czynników napędzających inflację.

Inwestorzy bacznie obserwują zachowanie się banków centralnych wobec rosnących cen. Szef Fed, Jerome Powell, powiedział w Kongresie, że wysoka inflacja może się utrzymać w dłuższym okresie czasu, więc nie można już o niej mówić, jako o zjawisku przejściowym. Z kolei prezes NBP, Adam Glapiński oświadczył: Przewidujemy, że w 2022 roku wciąż inflacja będzie podwyższona, ale w roku 2023 prawdopodobnie sytuacja wróci do założonych celów. Przyszłość zweryfikuje optymizm szefa NBP. Banki centralne będą musiały precyzyjnie reagować zacieśniając politykę pieniężną i jednocześnie uwzględniać ryzyko zahamowania wzrostu gospodarczego. To trudne zadanie, bowiem sytuacja na świecie skomplikowała się pod względem ekonomicznym, politycznym i humanitarnym.

Jest wysoce prawdopodobne, że będzie utrzymywać u nas duża presja inflacyjna dłuższy czas. Jak podał GUS, według wstępnych wyliczeń inflacja w listopadzie wyniosła 7,7% i była najwyższa od grudnia 2000 roku. Według przewidywań OECD inflacja w Polsce wyniesie 6,2% w 2022 roku oraz 3,5% w 2023 roku. W ciągu tych dwóch lat Polacy stracą więc bezpowrotnie jedną dziesiątą oszczędności. Na dynamikę cen konsumpcyjnych wpływają przede wszystkim rosnące ceny energii, paliw i surowców rolnych. Widać również ogromną presję na podwyżki płac, które nie nadążają za inflacją.

Zaproponowana przez polski rząd tarcza antyinflacyjna polega na obniżce podatków zawartych w cenach paliw, obniżce podatków na energię elektryczną i gaz ziemny oraz wypłacie w gotówce dodatku osłonowego od 400 zł do 1.150 zł na gospodarstwo domowe. Rząd złożył też do Komisji Europejskiej wniosek o zgodę na obniżenie VAT na żywość do 0%.

Rządowy pakiet antyinflacyjny może przynieść skutek odwroty od zamierzonego. Takie działania tylko na krótko zatrzymają wzrost cen ale na dłuższą metę podsycą inflację. Wówczas rząd nie będzie miał już „amunicji” aby walczyć z tym szkodliwym zjawiskiem. A to oznacza dalszy drenaż naszych portfeli. Widmo kolejnego kryzysu jest całkiem realne. Kto pozostanie bierny temu inflacja zabierze znaczną część dorobku. Racjonalnym działaniem w tej sytuacji byłoby ulokowanie pewnego udziału wolnych środków w aktywa alternatywne - złoto i srebro, które nie poddają się zawirowaniom w gospodarce i polityce, jakich obecnie doświadczamy.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel