2021-05-05

Hossa na złocie?

Pandemia przyniosła w ubiegłym roku niepewność, potęgując istniejące ryzyka i tworząc nowe. Złoto było wtedy jednym z najlepiej prosperujących aktywów. Jaki będzie ten rok?

W 2020 roku cena złota była napędzana przez wysokie ryzyko humanitarne, niskie stopy procentowe, dodruk pieniądza, rosnące deficyty budżetowe, wzrost zadłużenia, pogorszenie sytuacji w gospodarce i słabnącego dolara amerykańskiego. Dziś stajemy się optymistami wierząc, że najgorsze już minęło.

Rządy starają się dostosować politykę gospodarczą do nowej rzeczywistości. Okres pandemii i wzrost obaw o przyszłość przyczynił się do ograniczenia wydatków ludności. Agencja Moody’s szacuje, że od początku pandemii gospodarstwa domowe na całym świecie zaoszczędziły na wydatkach kwotę równoważną 5,4 bln USD. Te pieniądze znajdą ujście w konsumpcji i inwestycjach.

Wzrost dochodów będących w dyspozycji ludności przełoży się na konsumpcję i inwestycje. To może wywołać presję inflacyjną. Ludzie dywersyfikując oszczędności, część pieniędzy będą przeznaczać na inwestycje w złoto. Jak już pisaliśmy w pierwszym kwartale 2021 roku popyt inwestycyjny na złoto w postaci fizycznej (sztabki, monety i medale) wzrósł o 36% rok do roku do poziomu 340 ton. Tak wysokiego poziomu inwestycji nie odnotowano od 2013 roku. Chińczycy kupili  o 133 proc. więcej złota inwestycyjnego niż rok temu.

Aby pobudzić wzrost gospodarczy banki centralne utrzymują od miesięcy stopy procentowe na rekordowo niskich poziomach. Obecnie w USA przedział stóp funduszy federalnych wynosi 0-0,25% i rynek nie spodziewa się podwyżki kosztu pieniądza w najbliższym czasie. Podobnie niskie stopy procentowe są w innych krajach, również w Polsce. Taka sytuacja może doprowadzić do przegrzania gospodarki i wywołać trudną do opanowania inflację. Z praktyki wiadomo, że oczekiwania inflacyjne skutkują często ucieczką kapitału do aktywów bezpiecznych, jak złoto, czyli takich, które nie tracą na wartości w przypadku deprecjacji wartości pieniądza.

Niskie stopy procentowe w USA powodują ucieczkę od dolara i w konsekwencji jego osłabienie, a to jest woda na młyn zwolenników złota. Dane historyczne pokazują, że występuje ujemna korelacja notowań złota i kursu dolara amerykańskiego, przy czym cena złota wzrasta bardziej przy osłabieniu dolara niż spada, gdy ten się umacnia. Czynnik niskich stóp procentowych będzie utrzymywać się w tym roku na całym świecie. Nie opłaca się więc trzymać oszczędności na lokatach bankowych. Część pieniędzy pewnie powędruje na rynki metali szlachetnych.

Planowany przez amerykańską administrację skup aktywów docelowo w kwocie 120 mld dolarów oznacza wpompowanie w rynek ogromnej ilości pieniądza bez pokrycia, który będzie szukać odpowiedniego miejsca. Przegrzana giełda amerykańska staje się miejscem ryzykownym, więc znaczący strumień pieniędzy popłynie na rynek towarów, sfinansuje też inwestycje w złoto.

Ten rok będzie upływać pod znakiem odbudowy gospodarek, więc wzrosty w niektórych branżach będą dwucyfrowe, np. w hotelarstwie. Wzrosną dochody ludności i zwiększy się poczucie bezpieczeństwa. Klienci wrócą do sklepów po zakupy dóbr luksusowych, także tych ze złotą biżuterią. Ożywienie już widać. W pierwszym kwartale br. jubilerzy zużyli 477 ton złota - o 52 proc. więcej niż rok wcześniej a udział zakupów złota tej branży w całkowitym popycie na królewski metal wzrósł z 30 proc. do blisko 60 proc.  W Chinach, które poradziły sobie już z pandemią popyt na złote precjoza wzrósł trzykrotnie. Widoczne jest też ożywienie popytu w Indiach.

Powrót do normalności ożywi transport a także turystykę. Uziemione do tej pory samoloty będą rozwozić po całym świecie spragnionych wolności turystów. Przełoży się to na popyt na ropę naftową i w konsekwencji wzrost jej notowań.  Wyższe ceny tego strategicznego surowca mają wpływ na koszty funkcjonowania przedsiębiorstw, co prowadzi do wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych - inflacji.

Ograniczony wpływ na popyt na złoto będzie płynąć z banków centralnych. Można się spodziewać, że Chiny dalej powiększają swoje rezerwy walutowe ale niechętnie dzielą się takimi informacjami ze światem.

Ilość dostępnego złota może zwiększać się tylko w wyniku produkcji kopalń i skupu złomu - w przeciwieństwie do walut, które mogą być drukowane w dowolnej ilości. Jednak moc wydobywcza kopalń nie może być szybko zwiększona. Stąd podaż kruszcu jest wysoce nieelastyczna. Z kolei wraz z poprawą sytuacji ekonomicznej ludności zmniejszy się skłonność spieniężania posiadanych precjozów. Tak więc nie można oczekiwać w tym roku znaczącego wzrostu podaży złota.

Oprócz wymienionych tu czynników mogą pojawiać się nowe, niczym czarne łabędzie, które niespodziewanie wpłyną na sytuację ekonomiczną ludności, gospodarki, rynki finansowe i towarowe. Do tego należy brać pod uwagę ryzyko polityczne, niejednokrotnie trudne do przewidzenia. Świat zadaje sobie pytanie, jakie działania na arenie krajowej i światowej będzie podejmować w tym roku administracja Bidena.

Zmieniający się charakter rynku złota oznacza, że znaczenie każdego z czynników i interakcje między nimi powinny być na bieżąco analizowane. Poznanie i właściwa ich interpretacja pozwoli przewidywać kierunek zmian cen złota zarówno w krótkiej jak też długiej perspektywie czasowej. W tym roku większość opisanych tu czynników będzie efektywnie sprzyjać silnej pozycji złota, którego cena ma szansę znów przekroczyć poziom 2 tysięcy dolarów za uncję. A może będziemy świadkami kolejnej hossy na rynku złota…

 

 

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel